Majówkę czas zacząć, plan na długi weekend był ambitny, z kumplem mieliśmy na rowerach odwiedzić znajomego w Jelczu - Laskowicach. Niestety kumpel z ambitnego planu się wycofał, a z pogodą również nie było wiadomo co i jak.
Szkoda bo przez te 3 dni wpadło by 350 kilometrów.
Pozostało kręcić po okolicy, albo gdzieś dalej się wybrać, byle by tylko zaliczyć majówkę rowerowo.
Wstałem dosyć szybko bo już o 6, i sprawdzam meteo i ma popołudniu padać, więc chcę wykorzystać czas bez opadów.
Pierwszy plan kierunek Pszczyna, ale sobie myślę skoro ma padać to lepiej gdzieś bliżej żeby szybciej do domu się zawinąć
A więc kierunek Knurów i później to już był freestyle, na Pilchowice z wiatrem, jechało się elegancko.
Kierunek Rybnik.Później już standard, drogą 78 na Rybnik, i nagle cholerny wmordewind, plan był do centrum dojechać, i później ogarnąć jakiś ciekawy kierunek. Ale w Golejowie odbijam na elektrownię od strony, którą ostatnio jechałem z 12 lat temu na Gazeli, pożyczonej od kumpla babci.
Na rondzie na jednym ze zjazdów wbijam na Racibórz, i po kilometrze kończy się asfalt, coś chyba nie tak te znaki ustawili.

Przebiłem się przez piach, i dalej na asfalt, w kierunku niebieskiego szlaku na elektrownie. Przy rzece krótka pauza aby ogarnąć kilka spraw co do wyjazdu w góry, i dylemat czy jechać na Turbacz czy na Śnieżkę.
Nacyna czy Ruda? Nigdy nie umiem zapamiętać.
Później to już był total freestyle, droga tu, ścieżka tam i tak się dokulałem do domu. Niestety od jutra na rowerze brata, bo mój to już ledwo dycha ale w poniedziałek na serwis idzie, więc jak tylko go odbiorę zaraz na jakąś setkę albo jakieś gmino branie trzeba się wybrać. Tylko dylemat czy na te 2-3 dni przekręcić SPD bo tak się przyzwyczaiłem że na normalnych pedałach może być ciężko.
Trasa: Czerwionka - Knurów - Pilchowice - Rybnik - Czerwionka.