Planem na dziś był mały przebieg. Niestety po wczorajszym historycznym zwycięstwie naszej drużyny nad Niemcami, energia rozpierała. Rozmawiam z kumplem który miał jakieś konkretne plany co do Równicy. Niestety ten cel już w tym roku zrealizowałem i pytam się czy byłby chętny aby pojechać na Annaberg?
Zdecydował się szybko i ustawiamy się na godzinę 8:00 na krzyżówce w Szczygłowicach. Rano szykuje sobie konkretne jedzenie, kawa i w drogę. Niestety szamanko na drogę zrobiłem ale o nim zapomniałem bo byłem już spóźniony, mówi się trudno, zaopatrzę się po drodze.
Niby byłem spóźniony, ale przycisłem że byłem jeszcze przed czasem, kolega stawia się punktualnie, szybkie ustalenie trasy na mapie i ruszamy. Kierunek Knurów, a następnie na Sośnicowice. Kilometry szybko uciekały, pomimo tego że ustaliliśmy średnią mniej więcej na 20 km/h ponieważ każdy od tygodnia dziennie kręcił, a nie chcieliśmy wzywać kogoś z autem aby po nas podjechał.
W Sierakowicach mieliśmy zamiar odbić na boczne drogi aby dostać się do Łącza. Niestety coś gdzieś pomyliliśmy i wyszło jak zwykle, nadrobiliśmy około 10 kilometrów.
Odbijamy na drogę nr 408 w kierunku Kędzierzyna, a następnie Starą Kuźnię. Ciągnąc dalej przed siebie docieramy do drogi nr 40 aby następnie skierować się na Zalesie Śląskie. Podjazd na górę nawet dał w kość, od razu mi się przypomniały podjazdy w Bieszczadach lecz ten ku mojemu zdziwieniu poszedł w miarę szybko. Na Górze Świętej Anny meldujemy się o godzinie 11, z jedną tylko przerwą na trasie. Ludzi na górze mnóstwo, normalnie masakra, nawet nie chciało nam się wchodzić, fotki zrobione, zakupy zrobione no to dawaj w dół :D. Zadowolenie że czeka nas fajny zjazd było wielkie, szybko nam uśmiech z twarzy zniknął przez kierowcę renówki, chyba się bał zjazdu po zakrętach, a minąć go nie dało rady bo z przeciwko samochody nam to uniemożliwiły.
Renówka zjechała na pobocze a my dawaj ile idzie, niestety najlepszy zjazd był już za nami udało się wyciągnąć tylko 52,5 km/h.
Droga powrotna standardowo tak jak na Annaberg, niestety przerw było troszkę więcej, przed Sierakowicami opadliśmy z sił.
Przed Czerwionką jakoś 2 kilometry mijał nas pod górkę niedzielny rowerzysta tak po 40, gdy był na mojej wysokości parsknął, cytuje :Pfff cieniasy", nie wiem ile ten pan miał kilometrów już przejechane ale troszkę mnie wkurzył, miałem chęć podjechac do niego i sobie z nim porozmawiać, ale odpuściłem szkoda nerwów.
Jedna gmina zaliczona - Leśnica.
Tak więc kolejny super weekend, kilometry wpadły, a od jutra znów do pracy oby ta pogoda się utrzymała jak najdłużej.



Trasa: Czerwionka - Knurów - Sośnicowice - Kotlarnia - Kędzierzyn-Koźle - Leśnica - Góra Świętej Anny - Leśnica - Kędzierzyn-Koźle - Kotlarnia - Sośnicowice - Knurów - Czerwionka.