Już wczoraj nastawiałem się na dzisiejszy trip, oby tylko nie wiało za mocno.
Wracając z pracy, blaszakiem z kumplem, stwierdziłem że na rower dziś nie wychodzę. Ale po zaledwie nudnej godzinie w domu, postanawiam podjąć walkę z wiatrem i uciec do lasu. A co mi tam najwyżej przegram z wiatrem, ale chociaż coś pokręcę.
Wychodząc z domu wiało dosyć mocno, i pierwszy pomysł który wpadł do głowy, pokręcić po lesie.
Jadąc asfaltem w kierunku lasu, kręciło wiatrem na różne strony, raz tak raz tak.
Po żniwach czas na oranie.Wjeżdżając w las wszystko spoko, wiatr nie przeszkadzał. Następnie wyjeżdżając na kilka km wiatr znów dał o sobie znać. Ale szybko odbijam na czarny szlak w Szczejkowicach bo nowa ścieżka,po wycince drzew, trzeba ją sprawdzić.
Wbijam, mijam jakieś małżeństwo, które jechało piknikowym tempem, i tu się zaczął problem. Z tylnego koła zaczęło uciekać powietrze.
Nie całkowicie, ale było to odczuwalne, pompka w ruch i pompuje. po kilku kilometrach znów to samo, miałem zamiar zmienić dętkę, ale jakoś mi się nie chciało. Objeżdżając Pojezierze Palowickie kilka razy trzeba było zatankować powietrze pompką.

I tak kilka razy pompowałem, postanawiam dojechać do najbliższego Orlenu pod kompresor aby zmienić dętkę i solidnie powietrza dopierdzielić.
Coś mnie podkusiło aby tylko pod pompować, bo do domu nie daleko, tylko 2 km, i sobie usterkę zlikwidować w piwnicy.
I przy ładowaniu powietrza zauważyłem że w moich zajebistych Schwalbe mam dziurę. Kurde, masakra, tragedia moje Schwalbe?
Mówi się trudno, dojeżdżając do domu, uświadomiłem sobie że na tej nowej, wyjebanej ścieżce, zajebistymi kamieniami roz...... sobie oponę.
Ten który wpadł na ten pomysł z tą ścieżką powinien dostać w ryj.Kamienie zajebiście ostre, nie dało się po tym jechać, z SPD człowiek się musi wypinać, kto to wymyślił, aby czymś takim zrobić ścieżkę?
Mówi się trudno, tylko szkoda opony, może da się ją jakoś naprawić w co wątpię. A miało być tak pięknie z tą końcówką sierpnia i kilometrami a tu klops, trzeba założyć starą oponę.
Trasa: offroad.