Słonecznie. Wietrznie. Rybnicka niebieska pętla.
Sobota, 11 stycznia 2014
· Komentarze(2)
Kategoria do 75 km
No i stało się w końcu nadszedł weekend, już od wtorku i chodziło po głowie kręcenie, a że w sobotę zapowiadali fajna pogodę nie umiałem się doczekać kiedy ten dzień nadejdzie. Pierwszy raz udało mi się wybrać tak szybko z rana, godzina 9:00 i już śmigam w kierunku lasu w Kamieniu aby tam wskoczyć na rybnicki szlak tzw. "Niebieska Pętla" dookoła zalewu rybnickiego.Do samego Kamienia cały czas pod wiatr i średnia prędkość na pierwszych kilometrach bardzo niska. Z początku były obawy że ścieżki w lesie będą błotniste, ale po kilku kilometrach całkowite zaskoczenie więcej piachu niż błota.

Na szlaku.
Na szlaku troszkę się udało zwiększyć średnią prędkość, i po 25 km melduje się na Elektrowni Rybnik. Po 30 miałem zrobić przerwę ale że noga świetnie podawała jadę. Mniej więcej na 35 kilometrze na szlaku porozstawiali jakieś barierki żeby uniemożliwić przejazd, znaki szlaku zamalowane chyba będą zmieniać znów szlak, już rok temu go zmienili bo jakiś właściciel nie zgodził się aby przez jego skrawek ziemi ta trasa przebiegała i to akurat mi się od niego dostało, normalnie walczył o ten skrawek jak Kargul z Pawlakiem, tylko że on płotu nie postawił tylko jakiś chrust na ścieżkę wypieprzył i przejazdu nie ma. Przerzucam rower przez barierki a co miał być zaliczony cały niebieski szlak i będzie żadne blokady mi nie przeszkodzą.

Rybnicki zalew.

KROSS na tle Elektrowni.
Dalej droga super bo cały czas z wiatrem, równolegle z rzeką ( nigdy nie umiem zapamiętać czy to Nacyna czy Ruda ), po obu stronach odnowili ścieżki, szkoda tylko że wysypane kamyczkami, ale przynajmniej wyrównane. Niebieskim szlakiem cały czas przed siebie w kierunku lasu który doprowadzi mnie do Przegędzy. I tu pełno błota średnia prędkość spada, przez dobre 4 km walka, ale później już OK i docieram do początku gdzie zaczynałem dzisiejszą pętle. Jutro jeśli tylko pogoda pozwoli obieram cel na czarny szlak którego nigdy całego nie przejechałem.

Na szlaku.
Na szlaku troszkę się udało zwiększyć średnią prędkość, i po 25 km melduje się na Elektrowni Rybnik. Po 30 miałem zrobić przerwę ale że noga świetnie podawała jadę. Mniej więcej na 35 kilometrze na szlaku porozstawiali jakieś barierki żeby uniemożliwić przejazd, znaki szlaku zamalowane chyba będą zmieniać znów szlak, już rok temu go zmienili bo jakiś właściciel nie zgodził się aby przez jego skrawek ziemi ta trasa przebiegała i to akurat mi się od niego dostało, normalnie walczył o ten skrawek jak Kargul z Pawlakiem, tylko że on płotu nie postawił tylko jakiś chrust na ścieżkę wypieprzył i przejazdu nie ma. Przerzucam rower przez barierki a co miał być zaliczony cały niebieski szlak i będzie żadne blokady mi nie przeszkodzą.

Rybnicki zalew.

KROSS na tle Elektrowni.
Dalej droga super bo cały czas z wiatrem, równolegle z rzeką ( nigdy nie umiem zapamiętać czy to Nacyna czy Ruda ), po obu stronach odnowili ścieżki, szkoda tylko że wysypane kamyczkami, ale przynajmniej wyrównane. Niebieskim szlakiem cały czas przed siebie w kierunku lasu który doprowadzi mnie do Przegędzy. I tu pełno błota średnia prędkość spada, przez dobre 4 km walka, ale później już OK i docieram do początku gdzie zaczynałem dzisiejszą pętle. Jutro jeśli tylko pogoda pozwoli obieram cel na czarny szlak którego nigdy całego nie przejechałem.







