Siedząc w pracy, przez 8 godzin po głowie chodziła jedna myśl, gdzie tu dziś jechać, i wybór padł kierunek Rybnik a później na Żory. Wracając do domu chęci jakoś mi odeszły przez ten wiatr, więc mówię dziś nie kręcę poczekam do jutra. W domu tak siedze i się zastanawiam co tu dziś robić skoro na rower nie wychodzę hmmm .... może pograć na konsoli w AC Black Flag, .... dobra zbieram się powalczę z tym wiatrem, najwyżej jak się zniechęcę to wrócę. Początkowo wmordewind przez 10 km ale później już ok i ze średnią nie było tak źle. Udało się wykręcić 33 kilometry, źle wyliczyłem sobie trasę, plan od tego tygodnia był taki że jak już wychodzę na rower to najmniej 40 kilometrów musi być ( DPD do tego nie wliczam ), szkoda ale najważniejsze że jest ile jest.
Jakby ktoś mi powiedział że w pierwszym kwartale 2014 roku będę miał przejechane 1000 kilometrów powiedziałbym tej osobie że jest chora. Gdyby nie ta wiosenna pogoda prawdopodobnie dopiero bym rozmyślał nad pierwszym wypadem a tu już tyle na liczniku w tym roku, oby tak dalej. Trzeba jednak coś zmienić i skończyć z ciągłym kręceniem po tych samych rejonach, robi się to już nudne. Trasa podobna do ostatniej chociaż parę modyfikacji było.
Jumbo w Bujakowie. Rok temu go nie było, więc musiałem mu fote strzelić.