#Setka z rana jak śmietana.

Sobota, 16 lipca 2016 · Komentarze(0)

Sprawdzam wczoraj pogodę na dziś i do godziny 11 ma nie padać, więc nastawiam budzik na  4:40, aby gdzieś w dalsza trasę się wybrać. 
Budzik dzwoni a mi się nie chce wstawać, pierwsza myśl nigdzie dalej nie jadę i wybiorę się o 8 na elektrownie Rybnik.
Ale jak się słowo rzekło trzeba plan zrealizować wstaję po piątej, szybka kawa, niestety nic nie jem najwyżej coś po drodze zjem.
Pierwsza myśl kierunek Cieszyn.
Ustawiam Garmina i w drogę. Do Żor elegancko się jedzie, średnia 20/h, nie chcę za bardzo szarżować, bo dawno takiego dystansu nie jechałem.
Przed Jastrzębiem Zdrój już pełna moc, jedzie się wyśmienicie bo z wiatrem. Za Jastrzębiem przypomniałem sobie że w powiecie cieszyńskim brakuje mi tam chyba 4 gmin. Zaglądam do fona i rzeczywiście do zebrania do kolekcji pozostała gmina: Dębowiec, Goleszów, Wisła i Istebna.
Obieram kierunek na Dębowiec, dwie ostatnie zostawiam na inny wypad. Ogarniam gps aby prowadził i przed siebie.
Tak mnie zaczął bocznymi drogami prowadzić że już myślałem że jeżdżę dookoła, po prostu pomieszanie z poplątaniem. 
Ale jest o godzinie 7:30 melduję się w Dębowcu.



Jadę do centrum tej oto miejscowości, i tam miła niespodzianka, w małej miejscowości fontanna solankowa.





Miałem jeszcze jechać do Goleszowa ale wiatr robił się coraz mocniejszy i postanowiłem wracać. Kierunek Ochaby, nawigacja kieruje mnie ta sama drogą co przyjechałem ale co to za frajda wracać tymi samymi drogami.
Przecinam wiślankę i jadę bocznymi drogami do Drogomyśla, niestety wiatr coraz bardziej daje popalić.


Rezygnuję z bocznych dróg i wracam na wiślankę. Na 70 kilometrze zaczynam robić się głodny, a po drodze same restauracje, żadnej budy z zapiekankami lub hamburgerami, ale za to jest orlen z hot-dogami.
Wcinam jednego dużego hotsa, i zmieniam plan jadę jednak bocznymi. Kierunek Strumień. Wbijam na rynek, robię foto i śmigam dalej.



Następnie kierunek Studzionka, wiatr coraz bardziej daje się we znaki, dopiero 90 kilometr a ja opadam z sił, po drodze jadę wzdłuż jeziora Goczałkowickiego.



Zaczynam żałować że wybrałem te boczne drogi mogłem jechać wiślanką i dawno bym był już w Żorach a tak męczę się pod cholerny wmordewind jadąc pipidówami.
Pomału kulam się ale tak aby nie spaść poniżej 20km/h. Następnie to już Kryry - Suszec - Rudziczka -Żory.
W Rudziczce robię 10 minutowy postój bo od Żor do domu czeka mnie kilka podjazdów.
Na kwadracie melduję się o godzinie 11. Wypad na duży plus, pierwsza setka w tym roku, na razie nie ma co myśleć o 200 kilometrach, chociaż gdyby pogoda była lepsza to kto wie!

 

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa adaja

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]