Głównym celem na ten rok było aby przekroczyć 5000 kilometrów. Jeszcze na początku, września patrząc na moje statystyki zacząłem się trochę martwić że to mi się nie uda, nie byłem pewien czy pogoda pozwoli, czy coś innego mnie nie zablokuje. Uparłem się, i od początku miesiąca ostro walczyłem no i się udało. Teraz już można lajtowo bez żadnego spinania kręcić. Myślę już o celu na przyszły rok może 10000 kilometrów? Kto to wie, pożyjemy zobaczymy, do następnego roku jeszcze trochę pozostało. A może w tym roku 6000 jeszcze się uda wykręcić? Było by fajnie.
W pracy sprawdzam pogodę na sobotę i niedzielę, ma padać więc po DPD postanawiam jeszcze coś pokręcić. Szybko wbiegłem do domu, obiad kilka chwil i w drogę w kierunku lasu. Po ostatnich asfaltowych wojażach stęskniłem się za lasem (naczytałem się w pracy relacji innych z BS i mi się zachciało leśnych ścieżek ), więc obieram kierunek Szczejkowice.