Sobota, ładna pogoda trzeba coś pokręcić. Kierunek las, pośmigać po szlakach. Czasami ciężko, uważać trzeba aby nie zaliczyć upadku. Zagapiłem się albo zamyśliłem i straciłem szlak. Ale zawsze człowiek gdzieś wyjedzie, przynajmniej nowe rejony obczajone. Wczoraj myślałem że straciłem okulary, jednak znalazły się w piwnicy, tak więc żadnych strat niema.
Piątek, piąteczek, piątunio! Lepiej weekend nie mógł się zacząć, do pracy tylko na 5 godzin, więc w domu po godzinie 12 się melduję. Szybko coś wrzucić na ruszt, do telefonu nową płytę Dwa Sławy i można zaczynać weekend. Trasa po leśnych ścieżkach, nie jest źle w lesie. Momentami była walka, tak co by dopiero śniegu napadało, ale ubaw był. Jak by tego było mało przed samym domem straciłem okulary, wróciłem się jeszcze po nie ale niestety już ich nie było. Ktoś musiał sobie je przywłaszczyć, niech mu służą dobrze, 20 złty poszłoo w piz..u.
Zdjęcia z nowego telefonu dają rade. Robione na niższej jakości, ciekawe jakie będą na bardzo dobrej.
Pierwsza jazda na rowerze od dwóch miesięcy. Po powrocie z Niderlandów jakoś nie było chęci i motywacji na kręcenie, potrzebny był odpoczynek. Kiedyś musiało nastąpić przełamanie. Dzień dzisiejszy był przełomowy. Formy niema trzeba nad nią popracować, ale będzie dobrze.